

Job - "mag"Rok 2038. Kwiecień.Job - "mag"
Krew. Kapała już od dobrych kilku chwil. Justine czuła tępy, rwący ból w prawym boku. Starała się zatamować krew swoją ręką, było już za późno. Teraz jej dłoń wyglądała jak z makabrycznego obrazu: cała czerwona, gdzieniegdzie z zaschniętą krwią. Pierwsze słowo jakie chciała wymówić przerodziło się w obłok pary. Było cholernie zimno. W końcu usta odnalazły słowa, które chciała wypowiedzieć. - Philipe... dlaczego?
--
wanna join to me, kitty?
[Czy pamiętasz swoj pierwszy raz? Tego sie nie zapomina. To bylo w Tatrach podczas wycieczki szkolnej na rysy. Grozila mi lufa z maty to zepchnelam matematyczkę w przepasc. ]
--
hellogoodbye
hej. :*
--
wanna join to me, kitty?
[Czy pamiętasz swoj pierwszy raz? Tego sie nie zapomina. To bylo w Tatrach podczas wycieczki szkolnej na rysy. Grozila mi lufa z maty to zepchnelam matematyczkę w przepasc. ]
Previous PageNext Page